Urodziny chorego

Jesteśmy nie raz świadkami urodzin podopiecznej, którą aktualnie się zajmujemy. I kiedyś zdarzyło mi się, że rodzina zadzwoniła i powiadomiła mnie o tym. Odpowiedziałam,  że tym razem niech nie kupują ciasta (dla mnie sztucznego) i ja je upiekę dla tej „mojej babci”, którą się opiekuję. Więc zabrałam się od razu do roboty, by upiec tort. Polegało to na tym, że myślałam najpierw o zwykłym torcie biszkoptowym, a w sumie postanowiłam pokazać, jak wygląda polskie pieczenie…. Wynik był taki, że zrobiłam sernik z brzoskwiniami i bezą z okruchami. Wyszedł pięknie i babcia zjadła 3 kawałki, gdzie normalnie jest bez apetytu. Resztę „ukradła” rodzinka, a nam zostawili 4szt. na następny dzień. I takie urodziny…

Kwiaty i opieka

Opiekę także musimy mieć nad kwiatami w tych naszych doniczkach na parapecie okiennym u chorego. Sam przecież delikwent nie może podlać ich i nas przez to prosi o pomoc. W sumie dobrze, bo te roślinki mają także działanie terapeutyczne i pięknie się ogląda kolorowy świat np. leżąc w łóżku. Wiadomo przecież, że nastała moda na storczyki, bo mają piękne barwy w zależności także od gatunku. Sama uległam temu urokowi i nawet nauczyłam się je hodować, by także mieć we własnym domu taki widok. Lecz są i inne rośliny, które wyglądają imponująco, bo choć zielone i nie kwitną, to cieszą nasze oczy.

Opieka policji

Oj, nie raz bywa gorąco na ulicy i przy naszym domu, gdzie się opiekujemy chorym. Co wtedy zrobić? Po prostu starać się zachować spokój i obserwować co będzie dalej… Ale w sumie to dla nas nerwy na wodzy. Sami się boimy i jeszcze ten strach o chorego doprowadza nas w pewnym momencie do paniki. Ja osobiście uważam, że obserwacja w takim momencie jest najważniejsza. Strach powoduje, że nie bardzo wiemy, co robić i różne rzeczy mogą się zdarzyć. Czujność w takiej chwili jest piedestałem na który trzeba wejść i na wszystko patrzeć praktycznie z góry. Potem można zapytać policję, co się stało i czy nam nic nie grozi…

Spanie w pracy

Wiadomo, że musimy czasami nie spać w pracy, opiekując się nawet w nocy. Wracamy do czego zdolni są nasi podopieczni, a my musimy biegać i zawsze uważać, czy nam to jakoś idzie. Na pewno są takie sytuacje, gdzie nie możemy się przejechać, by się nie utopić w zeznaniach, a wykonać to, co do nas należy i żeby wszystko było na swoim miejscu. Będąc opiekunką, czy opiekunem mamy zadania do wykonania i nie ma to tamto. Nikt się nami raczej nie przejmuje. Rodzina często traktuje nas jak zło konieczne, albo  kogoś zbędnego. Jak my mamy spać spokojnie, jak ktoś nas budzi, a potem oczekuje Bóg wie co?

Polityka nasza i wasza

Każdy chociażby patrząc z boku zajmie się w pewnym momencie polityką. Nie tylko krajową, ale i własną, by dać sobie radę jako opiekun w Niemczech. Przecież oglądamy z naszymi chorymi programy informacyjne i nawet się zdarza, że informacje z Polski mamy szybciej, aniżeli z naszych programów. Oczywiście o ile mamy polską telewizję za granicą. Mnie się osobiście zdarzyło, że kupiłam sobie „Spiegla”, bo zawsze jest ciekawy i można coś dla siebie tam znaleźć. Pamiętam, że tam był artykuł na temat wynalezienia broni w PL-u, którym można obezwładnić atakującego, ale go nie zabić. Bardzo się śmiałam 3 miesiące później, bo dopiero wtedy polskie media nas poinformowały…No trudno.

Środki i my

Środki czystości mogą być dla nas szkodliwe, bo rodzina myśli, że robi dobrze, ale na przykład nie znają się, bo ktoś im doradził, a później my mamy na tym pracować. Pomimo wszystko należy zawsze sprawdzić skład, co tam jest, byśmy się nie zatruli. Osobiście nie lubię takich eksperymentów, ale jak rodzina kombinuje, to wolę ich w zasadzie wkurzyć i swoje robić. W opiece to nie jest takie łatwe i trzeba trzymać rękę na pulsie. Byle by ten puls nie był za mocny, bo można się powoli nadciśnienia dorobić. Jednego tutaj nie rozumiem: jak można tak chemicznie „ukatrupić” opiekuna, czy opiekunkę. Paranoja.

Powoli zima

U nas zima, a lekarstwa na nią ni ma. Niestety przyjdzie nam odśnieżanie naszych chodników i naszych podwórek. Masakra. Nikomu nie chce się wstawać o szóstej rano i szybko biec odśnieżyć, bo ludzie idą za chwilę do pracy i musimy pomóc im się tam dostać. Jeśli nie mamy ubezpieczenia, to faktycznie robi się śliski temat. Opiekując się posesją narażeni jesteśmy na różne przygody i trzeba się na to przygotować. Zawsze trzeba tego pilnować, by nikomu nic się nie stało. Jak się chce mieć posesję, a nie mieszkanie w bloku, to wymaga to od nas dodatkowego wysiłku. Blokowcy bowiem wszystko mają, ale ciągle narzekają.

Nie chorować

Jak już nam przyszło opiekować się kimś w domu, to wiadomo z czym się to kojarzy. Codziennie musimy wykonywać te same rzeczy, codziennie musimy się zmagać i z chorobą i z nami samymi byśmy dali sobie dali radę. Nie raz rozmyślamy nad tym i zastanawiamy się dlaczego to nas spotkało i czasami musieliśmy zrezygnować np. z pracy, czy z własnych przyjemności na poczet opieki. No bo nie można być w dwóch miejscach na raz. Chyba zasadniczą kwestią jest podjęcie decyzji i zrobienie czegoś, czego w sumie się boimy. W życiu musimy podejmować różne decyzje niestety i nie napawa nas to zadowoleniem.

Grabie i miotła

Jest jesień. Zaczynamy sprzątać w ogrodach. Nawet będąc na Stelli czasami też nam się zdarza, że musimy opiekować się ogrodem, bądź nawet chodnikiem i małym zapleczem na podwórku. Czyli prosta niby sprawa. Jeśli chodnik, to miotła w naszych rękach, a jeśli ogród, to grabienie liści i wyrywanie zbędnych już roślin, czy zbieranie warzyw i owoców. Nie jest to prosta sprawa, bo wiadomo, ile czasu to zajmuje i ile pracy trzeba w to włożyć. Kwestia tylko połączenia obowiązków domowych, zwracania na wszystko uwagi. Najlepiej będzie, kiedy przyjdzie zima. Do grabi i miotły dołączy niestety także łopata do odśnieżania, a wtedy nie będzie łatwo…

Opieka w domu

W naszych domach także się opiekujemy: matką, lub ojcem w podeszłym wieku, psem lub kotem, czy chomikiem, dziećmi, ogrodem, sprzętem domowym, czy meblami. Ten temat można zauważyć wszędzie, bo wszystko, co nas otacza potrzebuje naszej pracy, zaangażowania,  cierpliwości i chęci do pracy, tworzenia i ciągłego doglądania, czy wszystko wyszło nam w porządku. No to tak jest na co dzień i w zasadzie faktycznie 24h na dobę. To tak, jak z ciastem drożdżowym, bądź chlebem. Najpierw trzeba przygotować zaczyn, potem dobrze wyrobić, odczekać, by ciasto dobrze wyrosło. Zdarza się, że nawet 2 razy. Potem już tylko opiekować się ciastem w piekarniku i już mamy wszystko gotowe!