Nie chorować

Jak już nam przyszło opiekować się kimś w domu, to wiadomo z czym się to kojarzy. Codziennie musimy wykonywać te same rzeczy, codziennie musimy się zmagać i z chorobą i z nami samymi byśmy dali sobie dali radę. Nie raz rozmyślamy nad tym i zastanawiamy się dlaczego to nas spotkało i czasami musieliśmy zrezygnować np. z pracy, czy z własnych przyjemności na poczet opieki. No bo nie można być w dwóch miejscach na raz. Chyba zasadniczą kwestią jest podjęcie decyzji i zrobienie czegoś, czego w sumie się boimy. W życiu musimy podejmować różne decyzje niestety i nie napawa nas to zadowoleniem.

Grabie i miotła

Jest jesień. Zaczynamy sprzątać w ogrodach. Nawet będąc na Stelli czasami też nam się zdarza, że musimy opiekować się ogrodem, bądź nawet chodnikiem i małym zapleczem na podwórku. Czyli prosta niby sprawa. Jeśli chodnik, to miotła w naszych rękach, a jeśli ogród, to grabienie liści i wyrywanie zbędnych już roślin, czy zbieranie warzyw i owoców. Nie jest to prosta sprawa, bo wiadomo, ile czasu to zajmuje i ile pracy trzeba w to włożyć. Kwestia tylko połączenia obowiązków domowych, zwracania na wszystko uwagi. Najlepiej będzie, kiedy przyjdzie zima. Do grabi i miotły dołączy niestety także łopata do odśnieżania, a wtedy nie będzie łatwo…

Opieka w domu

W naszych domach także się opiekujemy: matką, lub ojcem w podeszłym wieku, psem lub kotem, czy chomikiem, dziećmi, ogrodem, sprzętem domowym, czy meblami. Ten temat można zauważyć wszędzie, bo wszystko, co nas otacza potrzebuje naszej pracy, zaangażowania,  cierpliwości i chęci do pracy, tworzenia i ciągłego doglądania, czy wszystko wyszło nam w porządku. No to tak jest na co dzień i w zasadzie faktycznie 24h na dobę. To tak, jak z ciastem drożdżowym, bądź chlebem. Najpierw trzeba przygotować zaczyn, potem dobrze wyrobić, odczekać, by ciasto dobrze wyrosło. Zdarza się, że nawet 2 razy. Potem już tylko opiekować się ciastem w piekarniku i już mamy wszystko gotowe!

Dzięcioł i komputer

Mój facet jest dzięciołem komputerowym. Dziobie i dziobie codziennie, aż nie chce się tego już słuchać i to się nazywa urlop, bo wrócił do domu ze Stelli i niby jest strasznie zmęczony. No przecież to jest obłędnie głupie! Facet jak wraca to zazwyczaj przytula się do kobiety, jest szczęśliwy i pyta, co się działo, kiedy go nie było i co należy wykonać w domku. Ten niestety typ jest niereformowalny. Ledwo się zawlecze do domu, to pierwsze: odpala kompa i zamienia się w dzięcioła. Ciągle stuka i puka, a dziupli nie raczy zaliczyć. No normalnie takiego chyba trzeba wywalić z chałupy, by już przestał pukać. Dobrze, że nie na boku.

Jak pracować?

Jak  można pracować, kiedy ma się umowę na 8 godz. a pracuje się w zasadzie 24h na dobę? A gdzie 2h przerwy w trakcie pracy? Wychodzi na to, że pracujemy 14h przez cały dzień, a w nocy musimy dodatkowo wstawać, bo podopiecznej chce się siusiu i trzeba przy niej być, pomóc wstać, potem ją położyć z powrotem do łóżka i takie tam opieki. Czasami mam wrażenie, że muszę pracować 24godz. na dobę, a kiedy spać, by na następny dzień jakoś funkcjonować? W takiej robocie to trzeba mieć niezłą kondycję, żeby w ogóle z tym wszystkim dać radę, a w sumie kasa nie jest w tym momencie adekwatna współmiernie do pracy.